Mieszczański turniej szermierczy w XVI-wiecznych Niemczech – Kevin Gajdziński

W XVI wieku na terenie Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego szczególnym przejawem życia mieszczańskiego były turnieje szermiercze, zwane z niemiecka Fechtschule. Szczególnym, ponieważ były wydawane by uświetnić obchody ważnych wydarzeń, najczęściej ślubów książąt Rzeszy. Szermierze niemieccy cieszyli się nadanymi im przez cesarza Fryderyka III przywilejami i wolnościami, wyróżniającymi ich na tle innych mieszczan. Akt cesarski nadający te uprawnienia, Privilegiumsbrief („list przywilejny”) został wydany w 1487 roku w Norymberdze i legalizował działalność pierwszej formalnej niemieckiej organizacji szermierczej – Marxbrüder. Działała ona w miastach i zrzeszała tylko mieszczan – inne grupy społeczne nie miały do niej dostępu. Przez ponad sto lat była jedyną zalegalizowaną organizacją – ale nie jedyną w ogóle. Równolegle istniała półformalna grupa zwana Freifechter von der Feder lub Federfechter („Wolni Szermierze Pióra” lub „Szermierze Pióra”). Nie jest pewne kiedy powstała, wiadomo za to kiedy otrzymała własny Privilegiumsbrief – w 1607 roku z rąk cesarza Rudolfa II, a więc już w czasach powolnego schyłku popularności szermierki w Rzeszy

W badaniu turniejów mieszczańskich najbardziej przydatnymi źródłami są relacje z tychże. Sprawozdania te, często w formie lirycznej, były pisane na zamówienie. Autorzy różnili się profesją, byli to poeci, lekarze, podróżnicy, a szczególnie osoby oznaczane mianem Pritschmeister. Była to wesoła osoba w towarzystwie strzelców, która pokazuje trafione miejsce na tarczy i doprowadza widzów za pomocą brische [szeroka deska do uderzania – K.G.] w ręce do śmiechu, w Norymberdze zwani Pritschbakele. Ponieważ te wesołe osoby zajmowały się również pisaniem wierszy/rymowaniem, były nazwane Britschmeister, pewnego rodzaju wesołymi rymowaczami, którzy podczas oficjalnych pochodów, strzelania do ptaków itp. rymowali, a którzy niesłusznie myleni byli ze śpiewakami/pieśniarzami/bardami.

Grupą źródeł pośrednio przydatnych dla badania tematyki turniejów mieszczańskich są traktaty szermiercze (Fechtbücher), szczególnie dzieło Joachima Meyera z 1570 roku. Jest to najobszerniejszy Fechtbuch z drugiej połowy XVI wieku, nastawiony właśnie na szermierkę mieszczańską.

Pokazy i turnieje szermiercze nie były wydawana ad hoc. Ich zadaniem było uświetnianie obchodów różnych ważnych wydarzeń.  Typowymi powodami były śluby książąt Rzeszy, festynach strzelców (Schützenfest), chrzty arystokratycznych synów czy dla umilenia sobie czasu w niewoli (taki turniej zorganizował Johann Friedrich z Saksonii, gdy w czasie wojny szmalkaldzkiej dostał się do niewoli). Z powodu organizowania turniejów przez arystokrację wynikał przepych towarzyszący obchodom. Samo rozpoczęcie turnieju poprzedzone było hucznym przemarszem mieszczan przez przystrojone ulice miasta przy akompaniamencie trąb i bębnów. Na czele procesji niesiono paradne miecze przyozdobione wiankami kwiatów.

Rozpoczęcie turnieju zwane było wyzwoleniem (Befreiung). Początkiem procedury było wydanie zgody przez burmistrza i straż miejską. Następnie miała miejsce wspomniana wyżej procesja, dochodząca do miejsca turnieju lub pokazu. Miejsce to również nazywano Fechtschule. Zwykle był to dziedziniec dworu książęcego lub Schietzplan (tory strzeleckie). Następnie ustalano reguły pojedynków. Zanim rozpoczęto walki, miejsce miała uroczysta mowa, wygłaszana przez sługę miejskiego (lackey) lub książęcego. Każdorazowo pojedynek zaczynał się od wyzwania się szermierzy i wybrania broni.

Pierwszą rzucającą się w oczy kwestią jest to, że ci którzy fundują Fechtschule zasadniczo w nich nie uczestniczą. Niezależnie od okoliczności jakie turniej miał uświetniać, a które wymienione zostały wyżej, inicjatywa zawsze wychodziła od arystokracji. W Zwickau w 1573 roku okazja była mało arystokratyczna – festyn strzelecki. Mimo to pieniądze wyłożył nie kto inny, a elektor Rzeszy. Arystokracja i szlachta stanowiła widownię, często wespół z pospólstwem (lecz nie zawsze – np. w jednym przypadku widzowie pochodzili tylko z warstw wyższych. Arystokraci zadecydowali tam wspólnie co chcą zobaczyć – odnośnie zasad walki i używanej broni). Walczący zaś to przede wszystkim pospólstwo parające się zawodami rzemieślniczymi. W jednej relacji mamy wymienionych walczących mieszczan z imienia i profesji. Czytamy więc, że pojedynkowali się wszelkiej maści rzemieślnicy z różnych warstw – bednarz, młynarz, złotnik, konwisarz, balwierz, jak również student i trabant książęcy,a więc ludzie przynależący do różnych warstw pospólstwa, zarówno biedniejszych jak i bogatszych.

Zwykle o wygranej decydowało trafienie oponenta w głowę, przy czym szczególny nacisk kładzie się na puszczenie mu krwi z głowy. Wyjątek miał miejsce, gdy zamiast turnieju zamówiono pokaz (Troppau 1583) – tu zranienie głowy było niepożądane, a para szermierzy, która się tego dopuściła została ostro zganiona przez mistrza (Fechtmeister) i za karę nie dostała pieniędzy za występ.

W relacjach powtarza się napomnienie Fechtmeister, aby nie uderzać powyżej i poniżej sztangi. Chodzi tu o tzw. Parierstange, długi kij w rękach mistrzów którym blokowali ciosy spadające na szermierzy. Trudno powiedzieć, jak w takim razie walczący mieli uderzać w głowę i jednocześnie ani pod, ani nad Parierstange. Być może nie wszystkie, a tylko te najbardziej niebezpieczne ciosy były wyłapywane kijami przez sekundantów. Szczególnie w relacji z Zwickau trafienia padają bardzo często, zaś Fechtschule w Dusseldorfie zakończono gdy wszyscy szermierze mieli głowy we krwi.

Zasad przestrzegano konsekwentnie. W Stuttgarcie w 1596 roku, złotnik przy pomocy Dussacka (por. niżej) wybił oko swojemu oponentowi. Jako że zadał tym samym cios w głowę, dostał nagrodę pieniężną w talarach i zagranicznej walucie.

Źródła nie wspominają o używaniu jakichkolwiek osłon ciała. Głowa musiała być w oczywisty sposób odkryta aby umożliwić jej krwawienie po ciosie, nie wiadomo jednak nic o innych częściach ciała, zwłaszcza rękach i tułowiu. Wskazówką tu może znowu być ikonografia. W traktacie Meyera postaci noszą obszerne wamsy, natomiast dłonie pozostają odsłonięte. Z samej treści traktatu wynika, iż palce były atrakcyjnym celem do trafienia. Walka bez opancerzenia jest generalnie obecna w niemieckiej tradycji szermierczej. Jeszcze w średniowieczu wyodrębniono walkę długim mieczem bez zbroi i nazwano taki fechtunek Blo?fechten. Traktaty średniowieczne, mimo iż stworzone z myślą o czytelniku ze stanu rycerskiego, stosunkowo niewiele miejsca poświęcają walce w zbroi.  Przykładem może  być tu wielokrotnie w XV wieku wydawany traktat Hansa Talhoffera, będący w istocie reklamą umiejętności autora skierowaną do księcia Szwabii, walce w zbroi poświęcający zaledwie 5 tablic z 270. Istnieje jednak i przykład przeciwny (jakkolwiek odosobniony) – nieukończone dzieło gloryfikujące rozrywki na dworze cesarza Maksymiliana I. Zawarty tam materiał ikonograficzny dotyczący fechtunku przedstawia zawsze walkę postaci w  zbrojach.

Bito się na różną broń, odpowiadającą jednak arsenałowi z traktatu Joachima Meyera. Zdecydowanie najpopularniejszym orężem był Dussack, zwany w Czechach tesak. Była to broń drewniana lub skórzana, imitująca tasak. Oprócz tego walczono na miecze, kije, sztylety, rapiery i drewniane halabardy.

Turniej szermierczy w omawianym okresie był szczególnie atrakcyjnym sposobem celebrowania świąt w życiu mieszczan. Był częścią ogólnej miejskiej fety, która zbliżała nie tylko mieszkańców miasta, ale również integrowała ich z arystokracją Rzeszy. Choć szlachta rzadko stawała w szranki z pospólstwem, to jednak właśnie ona sponsorowała całą zabawę.

Walka często była ryzykowna, niebezpieczna dla zdrowia i życia, jednakże duża ilość zawodników świadczy o tym, ze nagroda czyniła ryzyko opłacalnym. Wygrywający byli obdarowywani nie tylko pieniędzmi i podarunkami, lecz również cieszyli się prestiżem. Przegrani leczyli zaś rany, lub nawet stawali się kalekami, co jednak nie odstraszało innych mieszczan.

Turnieje pełniły jeszcze jedną ważną funkcję – sprzyjały obronności, a co za tym idzie niezależności miast.  XVI wiek to czas szybko wzrastającej roli broni strzeleckiej. Mieszczanie zdawali sobie z tego sprawę – podstawą ćwiczeń wojskowych były zawody strzeleckie, popularne również w polskich miastach. Jednakże jak zauważył w przedmowie do swojego traktatu Joachim Meyer pomimo, że

[…] podła broń palna zdobyła popularność i przewagę, że przez nią najbardziej mężny i zręczny bohater może być nagle pozbawiony i okradziony ze swojego życia, czasem nawet przez najsłabszego i najbardziej tchórzliwego z ludzi […] Jednakże rozumni żołnierze zapewne zgodzą się z argumentem, ze nic nie można osiągnąć bronią palną bez innych zbroi, broni i sprzętów; że w istocie niekiedy cała bitwa musi rozegrać się w walce na tak pospolitą broń [broń białą – K. G.], kiedy broń palna nie może być użytą ze względu na panujące okoliczności […] Stąd też, obok broni palnej, inne zbroje i broń użyteczne w wojnie są tak niezbędne dziś, jak i w czasach naszych przodków.

BIBLIOGRAFIA

Wydawnictwa źródłowe

Cod.HS.3227a or Hanko Döbringer fechtbuch from 1389, tłum. David Lindholm. Tekst dostępny na

stronie: http://www.thearma.org/Manuals/dobringer.html , stan na dzień 1.06.2011r.

Talhoffer Hans, Medieval Combat: A Fifteenth-Century Manual of Swordfighting and Close-Quarter

Combat, tłum. i wstęp M. Rector, Londyn 2004.

The Art of Combat: A German Martial Arts Treatise of 1570, tłum J. L. Forgeng, 2006.

Wassmandorff Karl, Sechs Fechtschulen der Marxbrüder und Federfechter, Heidelberg 1870.

Tekst dostępny na stronie: http://gdz.sub.uni-goettingen.de , stan na dzień 1.06.2011r.

Opracowania

Anglo Sydney, The Martial Arts of Renaissance Europe, Yale 2000.

Maziarz Tomasz, Wrocławskie szkoły szermiercze (Fechtschulen) od średniowiecza do końca wieku XVIII, 2004. (niepublikowany)

Boeheim Wendelin, Handbuch der Waffenkunde, Lipsk 1890.